| "Zmień dietę , zmień otoczenie" wersja pierwsza 2013 |
wtorek, 26 listopada 2013
poniedziałek, 25 listopada 2013
"Envy / to jinx" zawiść i zapeszanie ( ZPC 5), 11.2013
| "Zapeszanie i zawiść" z cyklu "Zen Painting Chain" nr. 5 |
„zapeszanie” i "zawiść" .Powstało to jak zresztą większość wcześniejszych prac z jakiegoś spostrzeżenia zasłyszanej sytuacji oraz zapisku w „Zeszycie pomysłów „ - zjednoczone myśli ludzi którym się pochwaliłeś"
...Pojawiły się nieco abstrakcyjne figury w kwaśno żółtym i szarym odcieniu – jako symbol zawistnego ,zazdrosnego chuja,
myśl to szkarłatna nitka przeciskająca się przez wyboiste wnętrze przetrawia się przed wystrzeleniem do celu ...do którego nie dociera ...rozbija się o krawędź płótna …
...Pojawiły się nieco abstrakcyjne figury w kwaśno żółtym i szarym odcieniu – jako symbol zawistnego ,zazdrosnego chuja,
myśl to szkarłatna nitka przeciskająca się przez wyboiste wnętrze przetrawia się przed wystrzeleniem do celu ...do którego nie dociera ...rozbija się o krawędź płótna …
niedziela, 24 listopada 2013
Śledzie 2011-13 (23.11.2013)
poniedziałek, 28 października 2013
Rozciągane płótna / partytury - Stretching the Canvas / Score
Moje pierwsze próby pracy w ten sposób sięgają chyba 2008 roku, wówczas
zainspirowałem się częściowo twórczością pana Andrzeja Pawłowskiego oraz
próbą wyrażenia rozdarcia emocjonalnego w inny sposób formalny.
(wysłałem nawet jeden spory oryginał na jakiś konkurs malarski w 2009
ale , szanowne jury widocznie nie było gotowe na taką awangardę i
nonszalancję :)
Zwyczajnie zaginałem lub miąłem płótno lub bawełnę spontanicznie, nakładałem farbę akrylową lub olejną...
po delikatnym przyschnięciu rozciągałem płótno do definitywnego wyschnięcia.
Oto przykłady mojego działania, oba udało się
naciągnąć dość solidnie na krosna - te dwa są akurat na nie
zagruntowanej bawełnie.
a to na zagruntowanym płótnie,bardzo ciężko się naciągało...duży format 130/130Miłym faktem było to iż pół roku temu znalazłem osobę która w tym roku próbowała pracować w bardzo podobny sposób co ja:)
a to znalazłem dzisiaj przeglądając stare foldery:
stare partytury :)
środa, 23 października 2013
20.10.13 - "Zen paintings chain" - 4
niedziela, 20 października 2013
...parę słów / some words of description
Zacznę od tego ze ostatnio dość
poważnie zaniedbałem opisy, teksty , spostrzeżenia i skupiłem się
tylko i wyłącznie na wklejaniu zdjęć , takich na szybko ,coś w
stronę suchej dokumentacji z krótkim tytułem. Właściwie to
się teraz na mnie zemściło . Tak jakby obok zacząłem sobie
tak totalnie swobodnie wodzić pędzlem i zaczęły pojawiać się
pewne znaki , coś na kształt symboli, jakiegoś języka, skróty
myślowe . Dobrze ,wiem zabrzmiało to trochę pretensjonalnie , bo
przecież to nic szczególnego : zestawienie mandali , literek ,
starych alfabetów ok i już wygląda znośnie , ma tajemnicę , sekret i na pewno świadczy o głębokich ukrytych
poważnych przeżyciach po spotkaniu z innymi głosami lub
cywilizacją poza ziemską , w najlepszym przypadku kontakt z duchami
lub mocami ezoterycznymi itd. itd sami wiecie...ale po kolei.
Miesiąc temu -(
może nawet trochę wcześniej , na świeżym powietrzu – na
tarasie, jeszcze było ciepło słońce
dość mocno grzało )– zanotowałem pierwszą koncepcję na
większym skrawku tektury oba w jakieś 20 minut.
pierwszy o roboczym tytule „ Zmień dietę , zmień otoczenie „oraz
drugi „Grzybulinka” (to tego wątku powrócę – to zdecydowanie
osobny ,lecz ważny temat)Nieco później po zakupieniu odpowiednich formatów, pierwszy postanowiłem przenieść na
płótno w zdecydowanie większym rygorze formalnym niż na szkicu „
bo by się wszystko zlało zabrudziło i byłoby nieczytelne „ (
tylko ja bym wiedział o co tam chodzi „)a drugi hmm , zupełnie
zapomniałem o szkicu i powstało „z ręki” coś o co mi
dokładnie chodziło sądzę ze sam chciał się namalować ,
przynajmniej zaznaczyć mocne punkty wręcz oświecając mnie ze
można przy tym zostawić fragmenty płótna potraktowane jak paletę
…
… i tak zostawiłem napoczęte oba ,
by trochę przyschły przed kolejną sesją .
Niedługo potem wziąłem płótno
które stało obok i właściwie było przeznaczone (dobrze dobrany
format do tematu) na inny obraz o moich spostrzeżeniach w związku
z wizytą w Zielonej Górze i zacząłem sobie swobodnie prowadzić
rękę bez jakiekolwiek przygotowania ,zamysłu ,początku środka
,końca ,coś na kształt takiego wyżycia się ,ale nie w znaczeniu
przelewania agresji na płótno do fizycznego wyczerpania ( choć to
też świetna metoda i dobra odskocznia )...czułem zwyczajny
niedosyt po pierwszej sesji z tamtymi dwoma , a w tym przypadku
możliwe ze porównałbym to ( teraz mi to przyszło na myśl ) do
spokojnej rozmowy jaką przeprowadziłem z płótnem . Faktycznie
miałem nieco podły nastrój co odbiło się na dobieranych
kolorach i pewnym kluczu , ale to dopiero potem sobie uświadomiłem.
Jeszcze jedna dygresja – oczywiście farby olejne , benzyna lakowa
itd. nagle z jakiś zakrętasów i normalnego rozcierania farby
zaczęły wychodzić jakieś kształty: bruk , nierówna ulica która
zmienia się w wykres liniowy uderzeń serca dalej idący w symbol
serca , w samochodzie ( w przekroju ) siedzi kształt postaci który
ma głowę przytuloną do szyby , czyli wiadomo główeczka obija się
od szyby na tych wybojach z wzmocnieniem .Są też fragmenty
rozciągniętej pięciolinii, zawijane linie z nadzianymi różnymi
kształtami niby nutek niby powiększenia ,zbliżenia do jednostki
dźwięku , albo coś co właściwie jest improwizowanym na
poczekaniu gryzmołem ( często trójwymiarowym ) podobnym to
automatycznych rysunków tuszem na kartce papieru .
Jak teraz sięgam pamięcią to te
skróty , już się wcześniej pojawiały , ale nigdy pełnoprawnie
na płótnie tak były jednocześnie koncepcją czasu pracy chwili i
przestrzeni płótna.
Również w podobnym nastroju
wyimprowizowałem coś na zasadzie dwóch nieskończonych obrazów w
jednym , gdzie podarowane płótno symbolizuje pierścionek
zaręczynowy . W drugim ujęciu to puste płótno zielonkawe jest
całe zamazane przez zarys postaci która jest kobietą . Taka moja
refleksja dotycząca budowania poważnego związku na zasadzie
stopniowego domalowywania wciąż czegoś nowego do obrazu , a potem
brutalnego zmazania wszystkiego.... Myślę ze potraktowanie tego
płótna tez trochę w formie palety i zostawionych jawnie
rozmazanych nieskończonych chaotycznie plam maźnięć , roztarć
dopełnia całości i przenika się wzajemnie.
Wczoraj natomiast zacząłem pracę nad
próbą rozprawienia się z czymś co potocznie nazywane jest
„zapeszanie” lub ewidentnie zawiścią .Powstało to jak zresztą
większość,z jakiegoś spostrzeżenia zasłyszanej sytuacji oraz zapisku w
„Zeszycie pomysłów „ - zjednoczone myśli ludzi którym się pochwaliłeś"...Pojawiły się nieco
abstrakcyjne figury w kwaśno żółtym i szarym odcieniu – jako
symbol zawistnego ,zazdrosnego chuja .myśl to szkarłatna nitka
przeciskająca się przez wyboiste wnętrze przetrawia się przed
wystrzeleniem do celu ...do którego nie dociera ...rozbija się o
krawędź płótna …
„Błękitna nimfa „ albo
zwyczajnie instalacja wykonana specjalnie na wystawę „Mizogini”
http://peioteer.blogspot.com/2013/10/mizogini-galeria-zajezdnia-lublin.html
http://peioteer.blogspot.com/2013/10/mizogini-galeria-zajezdnia-lublin.html
powstawała około dwóch miesięcy i
była właściwie planem B na ten pokaz. Główną ideą była chęć
wręcz fizycznego ukazania zachodzących zmian w wielopłaszczyznowych
relacjach damsko- męskich , które są dość poważnie zauważalne
mniej więcej od kilkunastu lat. Chodzi o to ze kobiety stają się
co raz bardziej męskie ,przejmują co raz więcej męskich cech , a
faceci w różnym wieku ,zaczynając od okresu nastoletniego tracą
męskie cechy. W tym momencie wychodzę z założenia ze to nie
kobiety lecz faceci czyli nieco na odwrót są nie przygotowani do
nowych czasów i nowej roli we współczesnym świecie . Instynkt
łowcy oraz utrwalona od wieków pewna naturalna linia wzajemnej
relacji została mocno zmieniona w czasie niesłychanie krótkim ,
raptem kilka pokoleń. Facet już nie ma obowiązku 100%-ego
utrzymania domu , rodziny ,ale ma być w dalszym ciągu zdobywca a
przy tym ma być delikatny czuły i wrażliwy....i tak w wielkim
skrócie jest to mocno schizofreniczne..
Instalacja ta pierwotnie
zaprojektowana tak by była kompatybilna i synchronizowana z
wykrywaczem ruchu , tak by grzałki o
mocy 1 kW włączały się w momencie wejścia do pomieszczenia
osoby o wzroście ok 170 cm .( Podobno średni wzrost mężczyzn w
Polsce to 177cm!)Popiersie kobiety wykonane jest z parafiny z
domieszką Olbrotu syntetycznego inna nazwa to spermacet.
Spermacet, olej spermacetowy, olbrot
(łac.cetaceum) – półpłynna substancja występująca w głowie,
w olbrzymim zbiorniku nad prawym przewodem nosowym kaszalota.
Spermacet swą płynną konsystencję zachowuje tylko wewnątrz kaszalota,ewentualnie w temperaturze ciała zwierzęcia. Po zetknięciu z powietrzem zastyga. Ze spermacetu produkowano kiedyś świece, maści, kremy,
leki, kredki, a nawet atrament.
Olej ten był w XIX i na początku XX wieku najlepszym smarem maszynowym. Z czasem został zastąpiony
olejami roślinnymi i syntetycznymi. Obecnie stosowany jest jeszcze w
przemyśle farmaceutycznym. Z dużego kaszalota można uzyskać nawet
2 tony oleju spermacetowego- za Wikipedią --- stosowany też jest w
przemyśle kosmetycznym do produkcji kremów oraz maści np: maści
chłodzących .Krem w kontakcie ze skorą robi się miękki, łatwo
się rozprowadza i pozostawia przyjemne uczucie. Kremy z olbrotem nie
twardnieją od razu po wystygnięciu, ale uzyskują swoją ostateczną
konsystencję dopiero po 3-4 dniach.Druga praca właściwie też specjalnie na tę wystawę w Lublinie to „ Anetka” takie nadałem imię ślicznej Pannie "Manekince ", zakupionej w promocji jako ostatni model w Częstochowie...
Anetka ma założoną szarfę z drutu kolczastego zawiniętego kilkakrotnie w celu zwiększenia objętości na podobieństwo szarf jakie dostają wszelkiego rodzaju Miss. Do drutu kolczastego dołączyłem solidnie nadmuchane baloniki tak by w momencie poruszenia przez osobę przechodzącą lub powiew powietrza , balonik z hukiem rozbryzgał się o kolce drutu.
Anetka posłuży mi jeszcze jako modelka do stworzenia przezroczystego manekina do trochę innej pracy,bardziej zaawansowanej opcję„Błękitnej nimfy”,ale wszystko w swoim czasie ...Choć być może uda mi się znaleźć żywą modelkę.
Anetka w dniu przyjazdu, oraz " Zmień dietę, zmień otoczenie" i "Zaręczyny" oba w <rozwoju>
poniedziałek, 14 października 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















